Grupa myśliwych wynajęła mały samolot, aby zabrał ich na zalesione tereny, na polowanie. Dwa tygodnie później samolot przyleciał, aby zabrać ich z powrotem. Pilot rzucił okiem na upolowane zwierzęta i powiedział:

– Mój samolot jest za mały. Nie damy radę zabrać całej zwierzyny. Możecie wziąć najwyżej po jednym dzikim bizonie na głowę.
– Ale w zeszłym roku pilot pozwolił nam zabrać po dwa bizony – zaprotestowali myśliwi.
– No cóż, skoro zrobiliście tak rok temu, to czemu w tym roku miałoby się nie udać?

Samolot wystartował, ale nie mógł wznieść się na odpowiednią wysokość i rozbił się o pobliskie wzgórze.

Myśliwi wyszli z rozbitego samolotu i jeden spytał drugiego:
– Jak myślisz gdzie jesteśmy?
Ten rozejrzał się dookoła i powiedział:
– Jakiś kilometr na północ od miejsca w którym rozbiliśmy się rok temu.

KONIEC

Jeżeli tekst Wam się podoba, to napiszcie w komentarzu czy to faktycznie tylko ciekawa i śmieszna powiastka, czy raczej mądra i wielowarstwowa historia, z której można wyciągnąć mnóstwo wniosków?